Reklama:


Reklama:

Zwroty akcji w hicie Ekstraklasy. Rekord lepszy od Cleareksu

Zwroty akcji w hicie Ekstraklasy. Rekord lepszy od Cleareksu
Sebastian Leszczak zdobył jedną z bramek dla Cleareksu w meczu w Bielsku-BiałejFot. Adrian Ślązok

Futsalowcy Cleareksu fatalnie rozpoczęli wyjazdowy mecz z Rekordem Bielsko-Biała. Po 12 minutach przegrywali 0:3. Później sędzia nie przyznał im ewidentnego karnego, a mimo to zdołali wyrównać. Ostatnie słowo należało jednak do mistrzów Polski.

– Myślę, że ta różnica między Rekordem a nami maleje. Zawsze to powtarzam: chcemy być mistrzem – mówił po zdobyciu brązowego medalu w sezonie 2018/19 Mirosław Miozga. Trener Cleareksu otwarcie przyznawał, że jego drużyna w kolejnych rozgrywkach ma zamiar zdetronizować panujących od kilku lat w polskim futsalu bielszczan.

W poniedziałkowy wieczór, w 3. kolejce Futsal Ekstraklasy, doszło do bezpośredniej konfrontacji Rekordu i Cleareksu. Chorzowianie rozpoczęli hit od dobrej okazji Przemysława Dewuckiego, ale później zdecydowanie groźniejsi byli gospodarze.

Rekord szybko udokumentował przewagę. Rafał Krzyśka obronił strzał Michała Marka, ale za moment – po strzale Pawła Budniaka w długi róg – nie miał już nic do powiedzenia.

Mistrzowie Polski poszli za ciosem. Marek zgubił na środku boiska Macieja Mizgajskiego, a w sytuacji sam na sam z Krzyśką zachował się po profesorsku, przerzucając piłkę nad bramkarzem z Chorzowa. Cztery minuty później Oleksandr Bondar podwyższył na 3:0, po wznowieniu gry z autu.

Do tego momentu nasz zespół spisywał się słabo, ale w końcu zdołał zareagować i odpowiedzieć na ciosy wyprowadzane przez Rekord. Najpierw Mizgajski – po podaniu Romana Wachuły z rzutu wolnego – mocno uderzył po ziemi, pokonując Bartłomieja Nawrata. Później zaś Sebastian Leszczak wepchnął piłkę do bramki, po strzale Mizgajskiego.

Po tym zrywie chorzowianie uwierzyli, że z Bielska-Białej mogą wyjechać z punktami. W 28. minucie nie popisali się sędziowie, którzy nie dostrzegli ewidentnego zagrania ręką Alexa Viany we własnym polu karnym (Brazylijczyk zablokował w ten sposób strzał Mariusza Segeta). Protestom graczy z Chorzowa nie było końca, niestety w futsalu nie ma systemu VAR…

Poirytowani błędną decyzją arbitrów piłkarze Cleareksu i tak jednak doprowadzili do remisu. Nawrata pokonał Wachuła i wszystko zaczynało się od nowa. Wydawało się, że nasza drużyna pokusi się o pełną pulę, niestety feralna okazała się dla niej 35. minuta.

W odstępie zaledwie 14 sekund Krzyśka został pokonany dwukrotnie. Najpierw przez Alexa Vianę (strzał z dystansu), a później przez Kamila Surmiaka, który z bliska dopełnił formalności. Trener Miozga wycofał bramkarza, ale nie przyniosło to efektu. A 16 sekund przed końcową syreną Marek pokonał „lotnego” golkipera Mikołaja Zastawnika, ustalając wynik na 6:3 dla Rekordu.

W następnej kolejce Clearex (zajmuje 8. miejsce w tabeli) zmierzy się na wyjeździe z drużyną Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice (5 października, godz. 18).

3. kolejka Futsal Ekstraklasy
Rekord Bielsko-Biała – Clearex Chorzów 6:3 (3:2)
Bramki:
Budniak (6), Marek (8), Bondar (12), Alex Viana (35), Surmiak (35), Marek (40) – Mizgajski (15), Leszczak (16), Wachuła (32).
Żółte kartki: Popławski – Zastawnik, Salisz.
Rekord: Nawrat – Popławski, Budniak, Marek, Bondar oraz Surmiak, Janovsky, Alex Viana, Kubik.
Clearex: Krzyśka – Mizgajski, Wachuła, Leszczak, Dewucki oraz Mizgajski, Salisz, Seget, Wędzony, Łuszczek.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa