Reklama:


Finał Pucharu Polski. 2:1! Clearex z minimalną zaliczką przed rewanżem (zdjęcia)

W pierwszym meczu finałowym Clearex okazał się minimalnie lepszy od Constractu Lubawa. Na zdjęciu: radość chorzowian po golu Krzysztofa Salisza na 1:1Fot. Adrian Ślązok

Futsalowcy Cleareksu Chorzów pokonali Constract Lubawa 2:1 w pierwszym meczu finałowym o Puchar Polski. W niedzielnym rewanżu powalczą o trzeci w historii klubu triumf w tych rozgrywkach.

Do składu Cleareksu powrócili: Krzysztof Salisz (nie grał w drugim półfinale z Gattą Zduńska Wola z powodów rodzinnych) oraz Mikołaj Zastawnik, który doszedł do pełni sił po operacji wycięcia wyrostka robaczkowego. Zabrakło za to Sebastiana Leszczaka, który pauzował za kartki.

Constract Lubawa, nowa siła w krajowym futsalu, rozpoczął mecz „międzynarodową piątką” – z bramkarzem Imanolem Chavezem Dariasem z Hiszpanii oraz trzema Brazylijczykami Pereirą, Pedrinho oraz Vitinho. Jedynym Polakiem w tym zestawieniu był Paweł Kaniewski. Goście – zwłaszcza trio z Kraju Kawy – cierpliwie rozgrywali piłkę, próbując stworzyć zagrożenie.

Bramkę zdobyli szybko, już w 5. minucie, po stałym fragmencie. Co ciekawe, uczyniła to druga – krajowa – formacja. Sędzia odgwizdał rzut wolny z ok. 13 m. Sebastian Grubalski trącił piłkę, a Bartłomiej Piórkowski mocnym uderzeniem pokonał Mateusza Bednarczyka, który po raz kolejny zajął miejsce między słupkami Cleareksu. Rafał Krzyśka skupiał się na obowiązkach trenerskich.

Gospodarze początkowo nie potrafili zagrozić bramce Dariasa, ale gdy w końcu nadarzyła się okazja, to od razu ją wykorzystali. Zastawnik sprytnie podał na lewą stronę do Salisza, a ten założył „siatkę” wychodzącemu z bramki golkiperowi Constractu.

– Szukałem tylko światła bramki, akurat piłka przeleciała bramkarzowi między nogami, szczęśliwie. Przy tym wszystkim trochę szczęścia trzeba mieć – uśmiechał się Krzysztof Salisz

Chorzowianom nie można było odmówić determinacji, walczyli o każdą piłkę. Mariusz Seget w jednej z akcji wyleciał poza boisko i wylądował na bandzie ustawionej przez PZPN z okazji finału. Maciej Mizgajski w podbramkowym zamieszaniu wpadł na słupek i uderzył w niego głową. A gdy goście byli bliscy strzelenia drugiej bramki, w ofiarny sposób niebezpieczeństwo zażegnał Salisz. Przypłacił to chwilowym oszołomieniem, gdyż został trafiony piłką w twarz, z bliskiej odległości.

Goście zmarnowali dwie świetne okazje – pudłowali Tomasz Lutecki (były piłkarz Cleareksu) oraz Kaniewski, ale i Clearex miał czego żałować. Seget zagrał piętą do Szymona Łuszczka, lecz ten przegrał pojedynek z Dariasem. Ostatnim akcentem pierwszej połowy była bomba Salisza, po której bramkarz z Lubawy przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W drugiej części to Clearex stwarzał lepsze okazje. Seget i Adam Wędzony nie zdołali trafić do siatki, ale w 29. minucie zrobił to Przemysław Dewucki.

Chorzowianie wyszli z kontrą „dwa na jeden”, Dewucki w pierwszej próbie został zastopowany przez Dariasa, ale gdy składał się do dobitki, został zaatakowany przez Pedrinho. Sędzia podyktował rzut karny, a sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość. W bramce gości przed stałym fragmentem gry nastąpiła zmiana, Nicola Neagu próbował wyprowadzić piłkarza Cleareksu z równowagi, ale na nic to się zdało. Po strzale Dewuckiego musiał wyciągać piłkę z siatki.

W końcówce Clearex bronił dostępu do własnej bramki, polując na kontry. Goście na 1,5 minuty przed syreną mogli wyrównać, jednak Paweł Ossowski z dwóch metrów nie trafił do bramki.

Zwyciężając 2:1, Clearex wypracował minimalną zaliczkę przed rewanżem w Lubawie.

– Cieszymy się, że wynik jest na naszą korzyść. Zaczęło się niefortunnie, ale jak to się mówi: „nieważne, jak się zaczyna, ważne, jak się kończy”. Mam nadzieję, że w drugim meczu damy rade, będziemy konsekwentni w obronie i puchar będzie nasz – podkreślił bramkarz Cleareksu Mateusz Bednarczyk.

Rewanżowe spotkanie w finale Pucharu Polski zostanie rozegrane w niedzielę (30 sierpnia). Początek o godz. 18.00.

– Za nami pierwsza połowa finału. Z wielkimi nadziejami, ale i z pokorą pojedziemy do Lubawy, by wygrać puchar – podkreślił trener Rafał Krzyśka. – Nie najlepiej dziś wyglądaliśmy fizycznie, pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była dobra, aczkolwiek determinacja zespołu pozwoliła zmienić taktykę i to przyniosło efekt.

Finał Pucharu Polski – pierwszy mecz
Clearex Chorzów – Constract Lubawa 2:1 (1:1)
Bramki:
Salisz (9), Dewucki (29. karny) – Piórkowski (5).
Clearex: Bednarczyk – Mizgajski, Salisz, Dewucki, Zastawnik oraz Łuszczek, Wędzony, Seget, Brocki.
Constract: Imanol Darias (Neagu) – Pereira, Vitinho, Pedrinho, Kaniewski oraz Kriezel, Lutecki, Grubalski, Piórkowski, Ossowski.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości