Reklama:

Reklama:

728 x 90
728 x 90

Kapitan Ruchu wróciła z mistrzostw z kontuzją. „To, co miał Lewandowski”

Kapitan Ruchu wróciła z mistrzostw z kontuzją. „To, co miał Lewandowski”

Reprezentacja Polski w piłce ręcznej plażowej zajęła ósme miejsce na mistrzostwach Europy w Warnie. Jej kapitan Katarzyna Wilczek, na co dzień zawodniczka KPR Ruch Chorzów, w jednym z meczów doznała urazu kolana. Ile będzie pauzować?

Katarzyna Wilczek po raz czwarty z rzędu wzięła udział w mistrzostwach Europy w „plażówce” (w 2015 r. Polki grały w Lloret de Mar, w 2017 r. w Zagrzebiu, zaś w 2019 r. w Starych Jabłonkach). Tym razem areną rywalizacji była Warna.

Polki w pierwszym spotkaniu przegrały z Francją 1:2, ale w drugim pokonały mistrza świata Grecję 2:0. Niestety w tym meczu chorzowianka doznała kontuzji, która mocno wpłynęła na jej losy w tym turnieju. Naciągnęła więzadło poboczne w kolanie.

– Stało się to przy wznowieniu gry, bez kontaktu z żadną przeciwniczką. Uciekło mi kolano. Musiałam opuścić kilka spotkań. Żartowałam, że wrócę i zagram nawet z urwaną nogą. I… rzeczywiście wróciłam na dwa-trzy mecze, ale w końcówce turnieju już nie grałam. Kolano bolało – mówi nam Katarzyna Wilczek.

Piłkarka Ruchu naciągnięła więzadło poboczne w kolanie. Na całe szczęście to stosunkowo niegroźny uraz. Co ciekawe, w marcu br. identycznej kontuzji nabawił się najlepszy polski piłkarz.

– Tak, mam to samo, co miał Robert Lewandowski – uśmiecha się „Masło”. W przypadku snajpera Bayernu Monachium przerwa wyniosła cztery tygodnie. Szczypiornistka Ruchu liczy, że będzie gotowa do treningów za dwa-trzy tygodnie. Tak poinformował lekarz, który zbadał jej kolano po powrocie kadry z Warny.

Na mistrzostwach Europy Biało-Czerwone grały ze zmiennym szczęściem. Po wspomnianych dwóch meczach pokonały na koniec pierwszej fazy grupowej Rosję. W drugiej części rywalizacji w grupach przegrały z Portugalią 1:2, pokonały Holandię 2:1 i uległy Niemcom 0:2. W ćwierćfinale musiały uznać wyższość Danii (0:2) i marzenia o medalu prysły. W meczach o miejsca 5-8 podopieczne Marka Karpińskiego przegrały z Holandią (1:2) oraz Węgrami (0:2).

– Szkoda, że w ćwierćfinale trafiłyśmy akurat na bardzo silne Dunki. Później była jeszcze szansa na piąte miejsce (premiowane awansem do mistrzostw świata – przyp. red.), ale Holandia zrewanżowała nam się za wcześniejszą porażkę, pokonując nas w shoot-outach. Przykro, ale taki jest sport. Żeby ktoś mógł wygrać, ktoś musi przegrać – podsumowała turniej Katarzyna Wilczek.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa