Reklama:


Reklama:

Zaczęli świetnie, ale później narażali się na kontry. Remis Cleareksu z Wilanowem

    W trzecim meczu u siebie Clearex nie zdołał odnieść zwycięstwa. Krzysztof Salisz - trafiając w 32. minucie spotkania z AZS UW Wilanów - zapewnił mu punktAdrian Ślązok

    – Oni mieli swoje sytuacje, myśmy mieli swoje. Obiektywnie patrząc, był to zasłużony remis – tak trener Cleareksu Chorzów Andrzej Szłapa podsumował spotkanie z AZS UW Wilanów zakończone wynikiem 2:2.

    W trzecim domowym meczu w tym sezonie Statscore Futsal Ekstraklasy piłkarze Cleareksu chcieli odczarować halę MORiS. Wcześniej przegrali w niej z Piastem Gliwice 3:4 i zremisowali z FC Toruń 2:2. Spotkanie z AZS UW Wilanów nie mogło się dla nich rozpocząć lepiej.

    Już w 36. sekundzie Maciej Mizgajski otworzył wynik. To był strzał z ostrego kąta, po którym trudno było spodziewać się, że piłka wpadnie do bramki. A jednak! Tylko śmignęła nad głową golkipera gości Kamila Wójcika i zatrzepotała w siatce.

    Dobry początek uskrzydlił podopiecznych Andrzeja Szłapy. W pierwszych minutach dyktowali warunki na boisku i szukali kolejnej bramki. Jednak z czasem role się odwróciły. Coraz groźniejsi byli futsalowcy ze stolicy.

    Maciej Pikiewicz próbował zaskoczyć Rafała Krzyśkę uderzeniem głową, ale bramkarz chorzowian zachował czujność. Kilka minut później „Krzycha” nie miał już jednak nic do powiedzenia. Akademicy efektownie rozegrali kontratak, piłka szła jak po sznurku – Denys Lifanov posłał ją na dalszy słupek, a Pikiewicz dopełnił formalności.

    Clearex mógł szybko odzyskać prowadzenie, ale po strzale Mariusza Segeta i rykoszecie piłka odbiła się od słupka. W końcówce tej części bramkarza z Wilanowa próbował pokonać także Bartłomiej Sitko, po ładnym rozegraniu piłki z Krzysztofem Saliszem. Jednak to goście mieli najlepszą okazję na strzelenie drugiego gola – wyszli z kontrą trzech na jednego, ale Krzyśka zdołał obronić uderzenie Pikiewicza.

    – Początek był dobry, ale im dłużej trwała ta pierwsza połowa, tym graliśmy słabiej i narażaliśmy się na kontry. Jednak z nich zakończyła się bramką. Uczulałem zespół, że pożywką Wilanowa są kontry, było to dziś widać – powiedział w rozmowie z „Chorzowianinem” trener Cleareksu Andrzej Szłapa.

    Drugą połowę chorzowianie rozpoczęli z Michałem Dubielem w składzie, dla którego był to debiut w Cleareksie (zawodnik trafił do Chorzowa latem z AZS UŚ Katowice). Zaatakowali, uderzał Przemysław Dewucki, ale bez efektu bramkowego. Skuteczniejsi byli goście, którzy w 24. minucie wykorzystali błąd chorzowian i znów popisali się zabójczą kontrą. Pikiewicz dostał piłkę na wprost bramki strzeżonej przez Krzyśkę i mierzonym strzałem zmusił go do kapitulacji.

    Dla Dubiela wkrótce mecz się zakończył. Piłkarz Cleareksu opuścił boisko i złapał się za kolano. Niedawno przez kilka tygodni leczył uraz.

    – Michał palił się do gry już w Chojnicach, palił także dzisiaj, by zacząć od początku. Wszedł w drugiej połowie, poczuł ból w kolanie, więc opuścił boisko. Jeszcze będziemy go rehabilitować, poczekamy z tym powrotem. To odnowienie urazu, ale na szczęście nie jest tragicznie – wyjaśnił Andrzej Szłapa.

    Chorzowianie w ostatnich 10 minutach rozpoczęli bombardowanie bramki Kamila Wójcika. Strzelali Szymon Cichy, Krzysztof Salisz, Mykyta Możejko, ponownie Cichy… W końcu w 32. minucie Clearex wyrównał. W dużej mierze to zasługa Możejki, który położył jednego z rywali i idealnie zagrał do niepilnowanego Salisza, ten zaś nie zmarnował okazji.

    W końcówce nikt nie kalkulował, jedni i drudzy dążyli do zadania ostatecznego ciosu. W 37. minucie kapitalnie spisał się Krzyśka, broniąc w sytuacji sam na sam z Bartoszem Przyborkiem. Clearex też miał swoje okazje (m.in. Salisz), ale wynik nie uległ już zmianie.

    – Szkoda, miałem jeszcze jedną sytuację, którą mogłem wykorzystać w podobny sposób jak przy golu. Niestety źle to rozwiązałem. Pewnie nie będę obiektywny, jeśli powiem, że mieliśmy więcej z gry. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że tu nie chodzi o utrzymywanie się przy piłce, tylko o stwarzanie sytuacji. W futsalu bardzo ważne jest otwarcie wyniku. Niestety w kolejnym meczu u siebie (podobnie było w spotkaniu z Piastem – przyp. red.) okazuje się, że po szybko strzelonym golu później oddajemy inicjatywę – podsumował spotkanie Krzysztof Salisz, zdobywca bramki na wagę punktu.

    Trener Andrzej Szłapa zgodził się ze stwierdzeniem, że to wynik, który nie krzywdzi żadnej z drużyn.

    – Oni mieli swoje sytuacje, myśmy mieli swoje. Obiektywnie patrząc, był to zasłużony remis – dodał trener Cleareksu.

    Maciej Mizgajski uderza na bramkę AZS UW Wilanów

    W następnej kolejce chorzowianie zagrają na wyjeździe z LSSS Team Lębork (17 października, godz. 18.00), a o przełamanie w hali MORiS postarają się w spotkaniu z rewelacją rozgrywek, beniaminkiem Legią Warszawa (23 października, godz. 18.00).

    5. kolejka Statscore Futsal Ekstraklasy
    Clearex Chorzów – AZS UW Wilanów 2:2 (1:1)
    Bramki:
    Mizgajski (1), Salisz (32) – Pikiewicz dwie (10, 24).
    Żółte kartki: Cichy, Łuszczek, Mizgajski, Możejko – Przyborek, Nahorny, Kępiński.
    Clearex: Krzyśka – Łuszczek, Mizgajski, Dewucki, Seget oraz Salisz, Możejko, Cichy, Sitko, Dubiel.
    AZS UW: Wójcik – Klaus, Marcinkowski, Lifanov, Pikiewicz oraz Lisnyczenko, Rabiej, Kępiński, Przyborek, Nahorny.

    Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

    Reklama:

    Najnowsze wiadomości