Reklama:


Reklama:

Ruch zagrał tak, jak chciał trener. „Aż miło się to prowadziło” (zdjęcia)

Ruch zagrał tak, jak chciał trener. „Aż miło się to prowadziło” (zdjęcia)
Klaudia Grabińska (nr 43) cieszy się po jednej z udanych akcji w meczu z HK Hodonin w hali MORiSFot. Marcin Bulanda

Przed pierwszym gwizdkiem uczczono pamięć ks. Jana Machy, a później KPR Ruch Chorzów nie dał szans HK Hodonin, odnosząc trzecie zwycięstwo w MOL Lidze. Dramat przeżyła jedna z piłkarek z Czech, która trafiła do szpitala.

Po serii wyjazdowych meczów (czterech) piłkarki KPR Ruch Chorzów w końcu zaprezentowały się w hali MORiS. W 12. kolejce MOL Ligi podejmowały HK Hodonin. Były to mecz sąsiadów w tabeli – jedenasty Ruch podejmował dwunasty Hodonin, obie drużyny dzielił punkt.

Po hymnach Czech i Polski, a przed pierwszym gwizdkiem uczczono chwilą ciszy pamięć księdza Jana Machy, który w sobotę został ogłoszony błogosławionym. W życiorysie duchownego, który w 1942 r. zginął z rąk hitlerowców, znalazły się także wątki sportowe. Ks. Macha w 1933 roku został wicemistrzem Polski w piłce ręcznej, grając w reprezentacji Śląska.

Przez 25 minut mecz był bardzo wyrównany. Najpierw minimalną przewagę miały „Niebieskie” (4:2, 6:5, 8:7), później Hodonin (8:9, 9:10). Końcówka należał do Ruchu, który wygrał ten fragment 5:1, a całą połowę 14:11.

Wielka w tym zasługa Moniki Ciesiółki. Bramkarka „Niebieskich” w jednej z pierwszych akcji otrzymała potężne uderzenie piłką w twarz, po rzucie Klaudii Cygan (była zawodniczka Ruchu od dwóch sezonów występuje w Hodoninie). Na szczęście mogła kontynuować grę, a potem broniła jak w transie.

– Na szczęście nic mi się nie stało. Jak bramkarz dostanie w twarz, to często działa to mobilizująco. Tak też się stało i bardzo mnie to cieszy – powiedziała Monika Ciesiółka.

W drugiej połowie Ruch najpierw odskoczył na 16:11, ale przyjezdne mogły zmniejszyć różnicę do dwóch goli (przy stanie 17:14). Znów jednak fantastycznie zachowała się Ciesiółka. Laura Vichova chciała ją przelobować, ale chorzowianka nie dała się nabrać.

Później w hali MORiS oglądaliśmy smutne obrazki. Nikola Kalinova, czołowa rozgrywająca Hodonina, upadła na boisko, łapiąc się za kolano. Był krzyk, płacz… Od razu było widać, że stało się coś poważnego. 22-letnia zawodniczka została odwieziona do szpitala w Chorzowie. Z pierwszych informacji wynika, że prawdopodobnie zerwała więzadła krzyżowe w kolanie.

Po stracie jednej z kluczowych zawodniczek Hodonin nie był już w stanie się podnieść.

– Kontuzja Nikoli trochę nas podłamała. Zaczęłyśmy gubić piłki, w obronie też grałyśmy już gorzej i stąd taki wynik na koniec – przyznała ze smutkiem Klaudia Cygan, rozgrywająca HK Hodonin, była zawodniczka Ruchu (w sezonie 2019/20).

„Niebieskie” w ostatnich 20 minutach powiększały przewagę. Przy stanie 24:17 (w 51. minucie) plac gry opuściła bohaterka meczu Monika Ciesiółka, zmieniła ją Kaja Gryczewska. Ruch wygrał 29:19 i nadal zajmuje 11. miejsce w MOL Lidze, Hodonin spadł na 13. pozycję (wyprzedzony przez Handball PSG Zlin).

– Przez 60 minut graliśmy to, co było wcześniej ustalone. Oczywiście, pojawiły się jakieś błędy, bo one będą się pojawiać, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że aż miło się to prowadziło – powiedział nam trener KPR Ruch Jarosław Knopik.

Był to ostatni mecz „Niebieskich” w MOL Lidze w 2021 r. W grudniu chorzowianki rozegrają jeszcze trzy spotkania w I lidze – z Otmętem Krapkowice (na wyjeździe), a także z SPR Olkusz i Karkonoszami Jelenia Góra (oba u siebie).

12. kolejka MOL Ligi
KPR Ruch Chorzów – HK Hodonin 29:19 (14:11)
Ruch: Ciesiółka, K. Gryczewska – Polańska 3, Wilczek, Tyszczak, Iwanowicz, Kolonko 4, Doktorczyk 3, Masiuda 3, Kiel, Radlak 1, Grabińska 5, Stokowiec 4, Masałowa 6.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości