Reklama:


W sztafecie trzeba być „czystym”. Chorzowianka dobierała trzy naboje

W sztafecie trzeba być „czystym”. Chorzowianka dobierała trzy naboje
Polska sztafeta pobiegła w Pekinie w składzie: Kamila Żuk, Monika Hojnisz-Staręga, Kinga Zbylut oraz Anna MąkaFot. twitter.com/PZBiath

– Nie wykorzystałam swojej szansy, może trochę sama siebie zawiodłam – mówiła Monika Hojnisz-Staręga w TVP po starcie w sztafecie 4×6 km na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Polki zajęły czternaste miejsce. Biathlonistka z Chorzowa powalczy jeszcze w biegu masowym (19 lutego).

Po trzech startach indywidualnych (20. miejsce w biegu indywidualnym, 16. w sprincie i 9. w biegu pościgowym) Monika Hojnisz-Staręga zaprezentowała się w środę w biegu sztafetowym 4×6 km. Liderka Biało-Czerwonych została wystawiona na pierwszej zmianie. Celem było wypracowanie jak najlepszej pozycji dla koleżanek.

Chorzowianka nie ustrzegła się niestety błędów na strzelnicy. W pozycji leżącej spudłowała dwa razy, musiała dobierać naboje. Na drugim strzelaniu pomyliła się raz. W strefie zmian zameldowała się na 14. miejscu, ze stratą 41 sekund do najszybszej zawodniczki – Niemki Vanessy Voigt.

– Miałam drobne problemy, nie mogłam „dobić” ostatniego strzału. Później miałam problem z załadowaniem naboju, więc sekundy też uciekły. Niestety nie wykorzystałam swojej szansy, a może trochę sama siebie zawiodłam. Na sztafecie trzeba być „czystym” (strzelać bezbłędnie – przyp. red.). Chciałam wypracować jak najlepiej pierwszą zmianę, fajnie to poprowadzić, bo to rzutuje na resztę. Jak już czołówka odskoczy, to samemu ciężko się biegnie – powiedziała w wywiadzie dla TVP.

Następnie na trasę wyruszyła Kamila Żuk, która bardzo męczyła się na pierwszym strzelaniu (cztery pudła i runda karna). Polki spadły na 18. miejsce, ale później zaczęły przesuwać się w górę. Kinga Zbylut awansowała na 15. pozycję, zaś Anna Mąka jako jedyna z Polek strzelała bezbłędnie (10/10), dzięki czemu zyskała jedną lokatę. Biało-Czerwone dotarły do mety jako czternaste. Były ostatnią sztafetą, która ukończyła zawody (pięć ekip zostało zdublowanych, zaś Szwajcarki wycofały się po tym, jak na pierwszej zmianie zasłabła Irene Cadurisch).

Złoto w sztafecie wywalczyły Szwedki, srebro biathlonistki Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, zaś brąz Niemki.

Przed Moniką Hojnisz-Staręgą jeszcze jeden występ na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. W sobotę, 19 lutego (godz. 10.00), odbędzie się bieg ze startu wspólnego (bieg masowy), z udziałem tylko 30 zawodniczek. „Mass start” uznawany jest za jedną z ulubionych konkurencji chorzowianki. To w nim zdobyła brązowy medal mistrzostw świata w 2013 r.

– Jeszcze tylko 12,5 km… Zmęczenie się kumuluje. Na pewno cieszę się, że indywidualnymi startami dałam sobie szansę występu w tej konkurencji. Będę walczyła i dawała z siebie 100 procent, a na ile to wystarczy, to zobaczymy. Przed igrzyskami mówiłam, że medal to moje marzenie. Każdy jest tu po to, żeby je spełnić. Ale jeżeli z nim nie wyjadę, to nie znaczy, że igrzyska były nieudane. Dziewiąte miejsce (w biegu pościgowym – przyp. red.) daje mi dużo satysfakcji – dodała chorzowianka w rozmowie z Aleksandrem Rojem z TVP.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości