Reklama:


Jak nie idzie, to nie idzie. Kolejna porażka Cleareksu. „Zabrakło chłodnej głowy”

Jak nie idzie, to nie idzie. Kolejna porażka Cleareksu. „Zabrakło chłodnej głowy”
Po raz drugi w tym sezonie, ale pierwszy we własnej hali, Clearex (na zdjęciu Mykyta Możejko) zakończył mecz bez zdobytej bramkiFot. Adrian Ślązok

Zamiast przełamania jest kolejne rozczarowanie. Futsalowcy Cleareksu Chorzów przegrali trzeci mecz w rundzie rewanżowej, tym razem u siebie z Red Devils Chojnice, 0:2.

Przed spotkaniem w hali MORiS oba zespoły wyraziły wsparcie dla narodu ukraińskiego, protestując jednocześnie przeciwko rosyjskiej agresji. Na boisku rozłożono transparent z napisem „Stop war” („Zatrzymać wojnę”), a napis „Chorzów wprawia w ruch” na jednej ze ścian hali był podświetlony na niebiesko i żółto, w barwach Ukrainy.

Fot. WP Pilot

Chorzowianie wystąpili bez Sebastiana Brockiego, a także z Mateuszem Bednarczykiem między słupkami (Rafał Krzyśka zajął miejsce na ławce). Pierwsze minuty to ostrożna gra z obu stron. Nikt nie chciał zaryzykować, mało było klarownych sytuacji.

Niestety w 11. minucie gospodarze nie ustrzegli się błędu. Piłka powędrowała na lewą stronę do Janisa Pastarsa. Łotysz – uderzeniem w długi róg – pokonał Bednarczyka.

Odpowiedź Cleareksu mogła być natychmiastowa. Kontratak „dwa na jeden” wyprowadził Mariusz Seget, zagrał na prawo do Szymona Łuszczka, ale uderzenie tego ostatniego obronił Kevin Kollar.

Po przerwie drużyna Andrzeja Szłapy ruszyła do ataku. Niewiele brakowało, a w 22. minucie byłby remis. Najpierw strzelał Przemysław Dewucki, dobijał Łuszczek, jeszcze przewrotką próbował poprawić Seget, lecz nie przyniosło to efektu bramkowego. Kilka minut później bomba Dewuckiego, dobitka leżącego już Łuszczka i… nadal nic.

Już na siedem minut przed końcem trener Andrzej Szłapa po raz pierwszy wycofał bramkarza i wprowadził do ataku „lotnego” Dewuckiego. W 37. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Szymon Cichy. Strzelał z bliska, ale trafił w słupek, a niewykorzystana „setka” zemściła się natychmiast. Ukrainiec Ołeh Neheła, wiele się nie namyślając, uderzył na pustą bramkę i trafił idealnie.

– Do drużyny mogę mieć tylko pretensje o brak chłodnej głowy. Bo mieliśmy sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Nie mamy snajpera z prawdziwego zdarzenia. Mamy zawodników, którzy zostawiają serce na boisku, pracują na każdym metrze, robią wszystko, by wygrać. I tak to wyglądało. A efekty wszyscy widzieliśmy. Mieliśmy przewagę, w drugiej połowie była pełna dominacja, dużo sytuacji. W końcówce mieliśmy okazję na wyrównanie, a straciliśmy gola na 0:2. Czasem, jak się coś zablokuje, trudno to zmienić – podsumował spotkanie trener Andrzej Szłapa, cytowany przez stronę klubu.

Był to piąty mecz z rzędu Cleareksu bez zwycięstwa, a jednocześnie trzecia porażka w rundzie rewanżowej. Chorzowianie są coraz bliżej strefy spadkowej – przewaga nad 14. drużyną w stawce, Fit-Morning Gredar Brzeg wynosi już tylko cztery punkty.

To właśnie zespół z Brzegu będzie kolejnym rywalem Cleareksu. Mowa o środowym spotkaniu 1/4 finału Pucharu Polski (9 marca, godz. 18.00, hala MORiS). Natomiast w przyszły weekend – 13 marca (godz. 12.00) – futsalowcy z Chorzowa zagrają w Wilanowie z AZS UW Darkomp.

19. kolejka Statscore Futsal Ekstraklasy
Clearex Chorzów – Red Devils Chojnice 0:2 (0:1)
Bramki:
Pastars (11), Neheła (37).
Żółte kartki: Dewucki, Seget – Patryk Laskowski, Kubiszewski.
Clearex: Bednarczyk – Mizgajski, Łuszczek, Seget, Dewucki oraz Cichy, Salisz, Możejko, Jankowski, Dubiel.
Chojnice: Kollar – Andre Filipe, Pastars, Patryk Laskowski, Medon oraz Kubiszewski, Przemysław Laskowski, Neheła, Świtoń.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości