Reklama:


„Kajetano” walczył na całego, ale z Halowych MŚ wraca bez medalu

„Kajetano” walczył na całego, ale z Halowych MŚ wraca bez medalu
Kajetan Duszyński podczas MŚ sztafet na Stadionie Śląskim w ChorzowieFot. Marcin Bulanda

Kajetan Duszyński gonił rywali na ostatniej zmianie sztafety 4×400 m podczas Halowych MŚ w Belgradzie. Wyprzedził Czecha i Brytyjczyka, ale nie wystarczyło to do zajęcia miejsca na podium. Polacy zajęli 4. miejsce.

Mistrz olimpijski z Tokio w sztafecie mieszanej 4×400 m po raz drugi w karierze znalazł się w kadrze na Halowe Mistrzostwa Świata. W 2018 r. w Birmingham nie wystąpił ani razu – był rezerwowym w sztafecie męskiej, która sięgnęła po złoto.

W Belgradzie chorzowianin miał za to sporo pracy. Wystartował w dwóch konkurencjach – 400 m i w sztafecie męskiej 4×400 m. W biegu eliminacyjnym na 400 m był trzeci (46,75 s), ale awansował do półfinału z czasem. Znalazł się tym samym w gronie 12 najlepszych zawodników na świecie. W półfinale jednak nie był w stanie odegrać znaczącej roli. Startował bowiem z pierwszego – mocno niekorzystnego w hali – torze. Na metę przybiegł ostatni (47,21 s).

Po jednym dniu odpoczynku były zawodnik TS AKS Chorzów (a obecnie AZS Łódź) walczył wraz z innymi reprezentantami Polski w sztafecie 4×400 m. W eliminacjach Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce w swoim biegu (piąty czas na tym etapie) – 3:07,90 s. Niestety losowanie nie było dla nich pomyślne, gdyż został im przydzielony pierwszy tor w finale.

Tymoteusz Zimny, który biegł na pierwszej zmianie, nie zdołał wyprzedzić żadnego rywala. Później pałeczkę przejmowali Mateusz Rzeźniczak i Maksymilian Klepacki. Polacy plasowali się z tyłu stawki, ale startujący na koniec „Kajetano Kapitano” ruszył w pościg.

Zdołał wyprzedzić Czecha, a na ostatnim łuku także Brytyjczyka. Dzięki temu Biało-Czerwoni zajęli 4. miejsce (czas: 3:07,81 s). Od brązowego medalu dzieliło ich 0,91 s. Mistrzami świata zostali Belgowie, srebro zdobyli Hiszpanie, a brąz Holendrzy.

– Brakowało fizycznego przygotowania. Poziom był dosyć niski na tych mistrzostwach, myślałem, że uda się wyszarpać tutaj medal. Wierzyłem w to po eliminacjach. Jestem zawiedziony jedynie czasem, stać nas na szybsze bieganie. Ale i tak jestem bardzo zadowolony, że tu przyjechaliśmy i przygotowaliśmy się po sezonie olimpijskim. Dzięki chłopaki, jedziemy dalej! – powiedział Duszyński w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim z TVP Sport.

„Kajetano” będzie teraz przygotowywać się do sezonu letniego, w którym zaplanowane zostały aż dwie wielkie imprezy – mistrzostwa świata w Oregonie i mistrzostwa Europy w Monachium.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa