Reklama:


Ruch pożegna się w środę z MOL Ligą. Ciekawy mecz na zakończenie

Ruch pożegna się w środę z MOL Ligą. Ciekawy mecz na zakończenie
Piłkarki Ruchu (na zdjęciu Natalia Kolonko) rozegrają w środę ostatni mecz sezonu 2021/22 w MOL LidzeFot. Marcin Bulanda

13 kwietnia premierowy sezon „Niebieskich” w lidze czesko-słowackiej dobiegnie końca. Podopieczne Jarosława Knopika zagrają u siebie z DHC Pilzno. Dla Ruchu stawką tego meczu jest awans na 10. miejsce.

MOL Liga to rozgrywki dla najlepszych zespołów z Czech i Słowacji, w których tylko dwa razy w 20-letniej historii występowały ekipy z innych krajów. W pierwszym sezonie był to zespół z Austrii, zaś w obecnym jest to KPR Ruch Chorzów.

„Niebieskie” dołączyły do MOL Ligi, by zbierać doświadczenie w spotkaniach z silnymi zespołami zza naszej południowej granicy. Początki były dość bolesne, ale w kolejnych miesiącach Ruch zaczął zdobywać punkty. Przed ostatnim meczem zajmuje 11. miejsce w tabeli (na 14 ekip), z jednopunktową stratą do Sokola Poruba.

Jest więc szansa na awans do „10”, ale wiadomo, że chorzowianki czeka bardzo trudne zadanie. Ich ostatni przeciwnik DHC Pilzno (7. miejsce) walczy bowiem o udział w play-off o mistrzostwo Czech (dla 4 najlepszych zespołów z tego kraju). Musi wygrać w Chorzowie, by walczyć o medale.

– Mamy szansę na czołową dziesiątkę, ale nie wszystko zależy od nas, lecz także od wyniku meczu Sokola Poruba z Dunajską Stredą. Trzeba również pamiętać o tym, że Pilzno będzie bardzo zmotywowane, my zaś mamy główny „peak” za sobą. Był nim mecz w I lidze z Żorami. Kolejny szczyt formy szykujemy na spotkanie w Jeleniej Górze z Karkonoszami (30.04. – przyp. red.) – przypomina trener Jarosław Knopik.

„Niebieskie” postarają się sprawić niespodziankę, efektownie pożegnać się z MOL Ligą, a przy okazji… wyrównać bilans w meczach u siebie i na wyjazdach. Co ciekawe, do tej pory w lidze czesko-słowackiej Ruch punktował lepiej w obcych halach (10 pkt.) niż w hali MORiS (8 pkt.).

Trener Knopik wyjaśnia, dlaczego tak się działo.

– Pamiętajmy o tym, że mieliśmy problemy z terminarzem. U siebie pięciokrotnie zagraliśmy dwa mecze w jeden weekend, zaś na wyjazdach taka sytuacja zdarzyła się tylko raz. Nawet jeśli w sobotę mieliśmy teoretycznie łatwiejszy mecz w I lidze, to i tak trzeba było swoje wybiegać, koncentrować się na dwa spotkania a nie na jedno. Nie zawsze więc mogliśmy być tak dobrze przygotowani do meczów MOL Ligi, jak do tych w I lidze – podkreśla szkoleniowiec „Niebieskich”.

W środowe popołudnie po raz ostatni w tym sezonie zabrzmią w hali MORiS hymny Czech i Polski. Na razie nie wiadomo, czy przygoda Ruchu z rozgrywkami naszych sąsiadów zakończy się definitywnie, czy też będzie mieć kontynuację w przyszłym sezonie.

Wszystko zależy od tego, czy „Niebieskie” zrealizują cel główny, jakim jest awans do Superligi. Jeśli tak się stanie, klub prawdopodobnie pożegna się z MOL Ligą na dobre.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości