Reklama:


Mecz godny spotkania na szczycie, sześć bramek w Gliwicach! Ruch nadal niepokonany na wiosnę

Mecz godny spotkania na szczycie, sześć bramek w Gliwicach! Ruch nadal niepokonany na wiosnę
Tomasz Foszmańczyk wytrzymał ciśnienie i wykorzystał rzut karny.fot. Marcin Bulanda - PressFocus

Każdy kibic, który wybrał się na dzisiejsze spotkanie Ruchu Chorzów z ŁKS-em Łódź z pewnością nie mógł narzekać na brak emocji. Po szalonym meczu Niebiescy zremisowali 3:3 (2:2).

Początek spotkania zdecydowanie należał do przyjezdnych, natomiast podopieczni Jarosława Skrobacza przez dłuższy czas nie byli w stanie stworzyć sobie klarownej sytuacji. Starania łodzian przyniosły efekt w 26. minucie. Pirulo poradził sobie z defensorem Ruchu, przyjął piłkę i z najbliższej odległości nie dał szans Bieleckiemu.

Ewidentnie taki stan rzeczy podziałał otrzeźwiająco na gospodarzy. Cztery minuty późnej z piłką sprzed własnego pola karnego ruszył Kasolik, wymienił kilka podań, znalazł się w szesnastce ŁKS-u, dograł do Wójtowicza, a ten doprowadził celnym strzałem do wyrównania! Chorzowianie poszli za ciosem. W 37. minucie Kobusiński i Szczepan rozklepali defensywę ŁKS-u i drugi z wymienionych popisał się doskonałym uderzeniem tuż pod poprzeczkę.

Kiedy wydawało się, że Ruch uda się na przerwę z prowadzneiem w doliczonym czasie gry doszło do ponownego remisu. ŁKS wykonał rzut rożny, piłka wylądowała pod nogami kompletnie niepilnowanego Dąbrowskiego, który z zimną krwią wykorzystał okazję.

W drugiej połowie gra nieco się zaostrzyła, czego efektem były żółte kartki Kasolika i Szczepana. Na ponowną zmianę rezultatu przyszło czekać kibicom do 81. minuty. Bielecki dwukrotnie skutecznie interweniował, w polu karnym zrobiło się spore zamieszanie i ostatecznie futbolówka wylądowała w siatce Niebieskich, a gol został zapisany jako samobójcze trafienie Macieja Sadloka.

Końcówka spotkania jest wprost nie do opisania! Najpierw w 90. minucie gola zdobył Kobusiński. Sędzia postanowił jednak skorzystać z VAR-u. Arbiter doparzył się zagrania ręką napastnika Ruchu i anulował bramkę. W doliczonym czasie gry jeden z zawodników ŁKS-u także zagrał ręką, ale we własnym polu karnym. Paweł Raczkowski ponownie podbiegł do monitora i po przyjrzeniu się sytuacji podyktował jedenastkę dla Niebieskich! Do piłki podszedł kapitan drużyny Tomasz Foszmańczyk i pewnym uderzeniem ustalił wynik spotkania na 3:3!

Ruch Chorzów – ŁKS Łódź 3:3 (2:2)

0:1 Piotr Janczukowicz, 26 min.
1:1 Tomasz Wójtowicz, 30 min.
2:1 Daniel Szczepan, 37 min.
2:2 Maciej Dąbrowski, 45+3 min.
2:3 Maciej Sadlok, samobójcza, 81 min.
3:3 Tomasz Foszmańczyk z rzutu karnego, 90+11 min.

Ruch: Bielecki – Kasolik, Baranowski, Szur (75 Sadlok) – Michalski, Sedlak (85 Foszmańczyk), Sikora (46 Janoszka), Wójtowicz – Swędrowski (46 Piątek) – Szczepan (85 Pląskowski), Kobusiński; trener: Jarosław Skrobacz.
Rezerwowi: Osobiński, Szywacz, Piątek, Maj, Moneta.

ŁKS: Bobek – Dankowski, Dąbrowski, Marciniak, Spremo – Pirulo, Ochronczuk, Kowalczyk (34 Trąbka), Mokrzycki, Szeliga (76 Jurić) – Janczukowicz (90 Balongo); trener: Kazimierz Moskal.
Rezerwowi: Arndt, Kort, Koprowski, Śliwa, Biel, Wszołek.

Żółte kartki: Baranowski, Kasolik, Szczepan – Mokrzycki.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów 9 913.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa