Clearex w coraz trudniejszej sytuacji. Stracił u siebie 10 goli

Clearex w coraz trudniejszej sytuacji. Stracił u siebie 10 goli
Po ostatnim spotkaniu kibice Cleareksu mogli - podobnie jak Sebastian Brocki (na zdjęciu) - tylko złapać się za głowyFot. Adrian Ślązok

Początek spotkania z Dremanem Opole Komprachcice był obiecujący. Futsaliści Cleareksu prowadzili 1:0, następnie 2:1, ale wskutek serii prostych błędów oddali pole rywalowi. Skończyło się porażką aż 3:10, a szanse na utrzymanie maleją z tygodnia na tydzień.

W poprzedni weekend futsaliści z Chorzowa przegrali na parkiecie mistrza Polski Constractu Lubawa 0:7, a z konieczności w polu występował podstawowy bramkarz Maksym Kisielow. W sobotę w hali MORiS Clearex podejmował Dreman Opole Komprachcice. Sytuacja kadrowa w chorzowskim zespole poprawiła się tylko nieznacznie – po pauzie za kartki powrócił Sebastian Brocki, zaś Kisielow zajął miejsce między słupkami. Urazy nadal leczą dwaj doświadczeni zawodnicy – Maciej Mizgajski i Marcin Grzywa.

Mimo tych absencji Clearex dobrze wszedł w mecz z Dremanem. Już w 4. minucie Michał Dubiel wykorzystał błąd Wadima Iwanowa, który zbyt lekko podał do swojego kolegi. Chorzowianin uderzeniem ze szpica otworzył wynik. Kilka minut później precyzyjnym strzałem wyrównał Waldemar Sobota, były reprezentant Polski w piłce nożnej, który radzi sobie coraz lepiej na futsalowych boiskach.

Kolejny cios zadał Clearex. W nieco szczęśliwych okolicznościach. Przemysław Dewucki uderzył z rzutu wolnego, piłka odbiła się od stojącego w murze Soboty i kompletnie zaskoczyła bramkarza Dremana. Niestety w końcówce pierwszej części chorzowianie nie ustrzegli się kilku błędów. Najpierw zostawili mnóstwo miejsca włączającemu się do akcji Iwanowowi, który płaskim strzałem wyrównał. Upłynęło zaledwie… dziesięć sekund i goście objęli prowadzenie. Ponownie w roli głównej wystąpił Iwanow, który łatwo ograł Dominika Jankowskiego i umieścił piłkę w okienku.

Podopieczni Wojciecha Dobrzyńskiego i Mirosława Miozgi próbowali gry w przewadze, do ataków włączał się Kisielow, ale na 33 sekundy przed syreną kończącą pierwszą odsłonę przyniosło to opłakany skutek. Golkiper Cleareksu zagrał niedokładnie, piłkę przejął Maksym Pautiak i uderzeniem do pustej bramki podwyższył na 4:2 dla gości.

Druga połowa to już dominacja drużyny z Opolszczyzny. Waldemar Sobota skompletował hat-tricka, a jedną z bramek zdobył po efektownym rajdzie z połowy boiska. Jeszcze ładniejsza była akcja Bryana Parry, który ruszył na bramkę chorzowian spod własnego pola karnego. Goście robili, co chcieli, a Clearex nie był w stanie im w tym przeszkodzić. Jedyny pozytyw to ładne uderzenie Przemysława Dewuckiego – pod poprzeczkę bramki Dremana (gol na 3:7).

W końcówce goście dążyli do strzelenia gola nr 10. Arkadiusz Szypczyński nie wykorzystał przedłużonego rzutu karnego, ale skuteczniejszy był Marek Bugański, który pokonał Oskara Banasiaka (zastąpił w bramce Kisielowa).

Niektóre bramki sami sobie strzeliliśmy, padły po naszych błędach. Widać brak dwóch podstawowych zawodników (…) Nie było na kim się oprzeć, mental mamy na poziomie bardzo słabym. Kiedy nie idzie na boisku, spuszczamy głowy, nikt nie potrafi pociągnąć gry. Druga połowa to już była demlolka – przyznał Mirosław Miozga, jeden z trenerów Cleareksu, cytowany na stronie klubu.

Clearex z kolejki na kolejkę znajduje się w coraz trudniejszej sytuacji. Zajmuje przedostatnie, 15. miejsce z dorobkiem zaledwie 6 punktów. Pierwsza drużyna znad strefy spadkowej – Red Dragons Pniewy – ma na koncie 11 „oczek”. W następnej serii chorzowianie zagrają na wyjeździe z Widzewem Łódź (1 grudnia, godz. 20.00).

13. kolejka FOGO Futsal Ekstraklasy
Clearex Chorzów – Dreman Opole Komprachcice 3:10 (2:4)
Bramki:
Dubiel (4), Dewucki dwie (14. rzut wolny, 30) – Sobota trzy (9, 22, 30), Iwanow dwie (16, 16), Pautiak (20), Parra dwie (29, 33), Blank (22), Bugański (40).
Clearex: Kisielow (Banasiak) – Kubicki, Borkowski, Dewucki, Brocki oraz Jankowski, Hartstein, Dubiel, Seget, Swoboda, Polok.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa