Reklama:


Emocje do ostatniej sekundy! Ruch wyszarpał pierwszy punkt w MOL Lidze

Emocje do ostatniej sekundy! Ruch wyszarpał pierwszy punkt w MOL Lidze
Chorzowianki mogły wygrać z Zorą Ołomuniec, ale po meczu cieszyły się z uratowania punktu. Bramkę na remis zdobyła Polina Masałowa (nr 45)Fot. KPR Ruch Chorzów

Gdy w 46. minucie KPR Ruch Chorzów prowadził z Zorą Ołomuniec 23:18, wydawało się, że nic złego mu się nie stanie. Końcówka to prawdziwy horror. „Niebieskie” uratowały remis (29:29) w ostatniej akcji.

Oprawa spotkania Ruch Chorzów – Zora Ołomuniec była wyjątkowa. Przed pierwszym w historii meczem MOL Ligi w hali MORiS (KPR Ruch Chorzów dołączył do czesko-słowackiej ligi od sezonu 2021/22) odegrano najpierw hymn Czech, a następnie „Mazurka Dąbrowskiego”.

Prezes KPR Ruch Chorzów Klaudiusz Sevković zapowiadał, że spotkania MOL Ligi będą dla chorzowskich kibiców „świętem piłki ręcznej”. „Niebieskie” rozpoczęły jak na święto przystało – było 3:1, a następnie 6:3 po golu Pauli Masiudy.

Zespół z Ołomuńca szybko się jednak pozbierał. Martina Prikrylova rzuciła cztery gole z rzędu, następnie do siatki Ruchu trafiła Iva Zaviskova i zrobiło się 6:8.

Na szczęście słabszy fragment „Niebieskich” nie trwał długo. Przy stanie 9:11 podopieczne Vita Teleky’ego wzięły się do roboty. Dobrze funkcjonowała gra na dwa koła, bramki zdobywały Klaudia Grabińska, Polina Masałowa, Natalia Stokowiec, a w ostatniej minucie dwukrotnie Karolina Jasinowska. Po kapitalnym finiszu Ruch prowadził po 30 minutach 16:12.

W pierwszym kwadransie drugiej części nic nie wskazywało na to, by Ruch miał stracić prowadzenie. Podwyższył nawet wynik (18:13, 22:17). Gdy Marcelina Polańska w 46. minucie wykorzystała rzut karny (23:18), Ruch miał wszystko pod kontrolą.

Niestety od tego momentu na parkiecie nie do zatrzymania była Natalie Kuxova (dziewięć goli w całym spotkaniu, z czego siedem w drugiej części). Przewaga Ruchu drastycznie zmalała – 2 gole, 1, w końcu remis… W 51. minucie (23:23) cała zabawa zaczynała się od nowa.

– Nie wyglądało to tak, jakby Czeszki miały nam zrobić krzywdę, ale… po raz kolejny potwierdziło się, że trzeba grać 60 minut, a nie 45 – przyznała po meczu Karolina Jasinowska, która zdobyła 7 bramek.

Końcówka to już horror. Najpierw prowadziła Zora (24:25), potem Ruch (26:25, 28:27). Na siedem sekund przed końcem znów błysnęła Kuxova (28:29). Trener Vit Teleky zareagował, poprosił o czas i rozpisał ostatnią akcję.

Grając z wycofaną bramkarką, chorzowianki zdołały wyrównać tuż przed końcem! Polina Masałowa, która wcześniej miała problemy ze skutecznością, tym razem stanęła na wysokości zadania. Rosjanka pokonała dobrze spisującą się bramkarkę Zory Michaelę Polaskovą i ustaliła wynik spotkania na 29:29.

– Nie tak miałyśmy rozegrać tę ostatnią akcję. Miała być zupełnie inna, ale dobrze, że była zakończona bramką. Na pewno żałujemy, że nie zdobyłyśmy pełnej puli, ważne, że jest chociaż ten jeden. Musimy się cieszyć z niego i pracować dalej – skomentowała Marcelina Polańska, rozgrywająca Ruchu.

Jako że w MOL Lidze nie ma konkursu rzutów karnych, obie drużyny zainkasowały po jednym punkcie. Dla Ruchu i Zory była to pierwsza zdobycz w lidze czesko-słowackiej. W następnej kolejce „Niebieskie” zagrają na wyjeździe z mistrzem Słowacji Iuventą Michalovce (17 września, godz. 17.30).

Dodajmy, że w sobotnim meczu w barwach Ruchu wystąpiła bramkarka Monika Ciesiółka, która wróciła do Chorzowa po pięciu latach (ostatnio grała w Sośnicy Gliwice).

2. kolejka MOL Ligi
KPR Ruch Chorzów – Zora Ołomuniec 29:29 (16:12)
KPR Ruch Chorzów:
K. Gryczewska, Ciesiółka – Jasinowska 7, Polańska 7, Kolonko 2, Masiuda 3, M. Gryczewska 1, Radlak, Grabińska 3, Stokowiec 3, Masałowa 3.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa