Reklama:


Reklama:

Ruch nie zdobył Pragi. Pierwsza połowa do zapomnienia

Ruch nie zdobył Pragi. Pierwsza połowa do zapomnienia
Polina Masałowa była najskuteczniejszą zawodniczką Ruchu w Pradze. Rzuciła osiem bramekFot. Marcin Bulanda

„Niebieskie” celowały w trzecią z rzędu wygraną w MOL Lidze (a łącznie czwartą). Niestety w wyjazdowym meczu ze Slavią Praga przeważały tylko w pierwszych minutach. Chorzowianki będą się teraz przygotowywać do niedzielnego hitu w I lidze.

Slavia Praga to aktualny wicemistrz Czech, który jednak w tym sezonie nie należy do czołowych zespołów MOL Ligi. Przed środowym meczem z Ruchem miał na koncie sześć punktów, o jeden więcej od „Niebieskich”. Kibice z Chorzowa liczyli na to, że ich ulubienice powalczą o kolejne zwycięstwo. Tak się jednak nie stało.

Tylko początek był w wykonaniu Ruchu znakomity. Jako pierwsza trafiła Klaudia Grabińska, po przechwycie i kontrze na 2:0 podwyższyła Natalia Stokowiec. Później chorzowianki prowadziły 3:1 i 4:2, mogły mieć trzybramkową przewagę, lecz Stokowiec tym razem nie wykończyła kontrataku.

Slavia potrzebowała kilku minut, by się rozkręcić, ale gdy już to zrobiła, to błyskawicznie wyszła na prowadzenie 8:4, a później 11:6, 15:7, a nawet 21:12. Pierwszą połowę Czeszki wygrały 22:14. „Niebieskie” słabo broniły, a w ataku kilka razy zgubiły piłkę, pozwalając rywalkom na zdobycie „łatwych” bramek. To była kiepska połowa Ruchu. Ale w Pradze wydarzyło się coś jeszcze.

Do tej pory w chorzowskim klubie wszyscy chwalili postawę sędziów prowadzących spotkania w MOL Lidze. Pozwalali oni na więcej niż na polskich parkietach, lecz byli w tym konsekwentni w stosunku do zawodniczek obu drużyn. Niestety podczas środowego meczu w Pradze kilka decyzji arbitrów wywołało konsternację na ławce Ruchu. Paula Masiuda czy Klaudia Grabińska zostały nieprzepisowo zatrzymane, gdy oddawały rzut z koła, ale nie było rzutu karnego. Ba, nie odgwizdano nawet faulu.

Takich zaskakujących decyzji było w tym meczu jeszcze kilka. Warto także spojrzeć na statystyki – chorzowianki aż sześciokrotnie otrzymywały dwuminutowe kary. Slavia zaledwie raz. Co ciekawe, do tej pory w przypadku Ruchu w MOL Lidze stosowano następującą zasadę – mecz z zespołem z Czech sędziuje para ze Słowacji. I odwrotnie. Tymczasem środowe spotkanie w Pradze prowadzili Czesi.

Oczywiście zrzucanie winy za porażkę na sędziów byłoby zbyt dużym uproszczeniem. O wyniku zadecydowała wysoko przegrana przez Ruch pierwsza połowa. Po przerwie podopieczne Jarosława Knopika starały się zmniejszyć stratę. Nadzieja pojawiła się na początku drugiej połowy (16:22, po dwóch bramkach Poliny Masałowej), ale Slavia znów przejęła kontrolę. Później zaś Ruch trafił na 26:32, tyle że brakowało już czasu na skuteczny pościg. „Niebieskie” przegrały w stolicy Czech 29:37.

To pierwsza porażka chorzowianek (po serii trzech zwycięstw) pod wodzą Jarosława Knopika. Ruch musi się szybko otrząsnąć, bo już w niedzielę czeka go bardzo trudny sprawdzian w pierwszej lidze – wyjazdowy mecz z MTS Żory, wiceliderem rozgrywek (7 listopada, godz. 17).

9. kolejka MOL Ligi
Slavia Praga – KPR Ruch Chorzów 37:29 (22:14)
Slavia:
Michalska, Slejtrova – Frankova 4, Koubova 1, Vostarkova 4, Holenakova 4 , Zimova, Durankova 4, Misova 6, Motejlova 3, Frycakova 5, Dolezalova, Svobodova 5, Koudelkova, Jestribkova 1.
Ruch: Ciesiółka, K. Gryczewska – Polańska 2, Wilczek 3, Tyszczak, Iwanowicz, Kolonko 2, Doktorczyk 1, Masiuda 2, Kiel 1, Radlak, Grabińska 4, Stokowiec 6, Masałowa 8.

Jeszcze więcej wiadomości z Chorzowa

Reklama:

Najnowsze wiadomości